„Edukacja przyszłości” – w jakim szczególe tkwi diabeł?

Edukacja jest funkcją państwa – to dość oczywiste! I chyba nikt lepiej tego nie rozumie, a zwłaszcza nie odczuwa, jak minister – obecny bądź były. Czy nam się to podoba, czy nie, kształt edukacji w znacznej mierze zależy od podstaw, jakie dla oświaty i nauczania zbudują państwowi urzędnicy, a nierzadko też partyjni dygnitarze. Pani [była] Minister Katarzyna Hall postanowiła na chwilę o tym zapomnieć – i podzieliła się swoją wizją!

Zawsze z ciekawością czytam teksty o edukacji, zwłaszcza bieżące wpisy czy komentarze, od lat bowiem wypatruję zjawisk i momentów, które odmieniałyby polską szkołę i otwierały ją na prawdziwe wyzwania XXI wieku. Była minister edukacji narodowej Katarzyna Hall, obecnie posłanka, podzieliła się dzisiaj z czytelnikami natemat.pl swoimi uwagami o „edukacji przyszłości” (zob. http://katarzynahall.natemat.pl/50845,edukacja-przyszlosci )


O szczegółach tego wpisu nie będę dyskutował, nie chcę bowiem, aby rozmyła się intencja mojego komentarza. Zresztą pod tekstem Pani Minister gotów jestem się podpisać - i to obiema rękoma! Pod jednym wszakże warunkiem, że zadedykuje go nie tylko Superbelfrom RP https://www.facebook.com/groups/superbelfrzy/, ale przede wszystkim obecnie urzędującej Pani Minister i całemu aparatowi państwowemu, który ma moc urzeczywistniać nasze marzenia i wizje, bo ma realną władzę i należną do tego legitymację.

Pisze Pani Minister:
- „To jutro może zacząć się dziś, jeśli tylko jest z nami superbelfer - nauczyciel przyszłości”.
- „Nauka może odbywać się bez lekcji i klas…”
- „Grupowanie uczniów może następować ze względu na ich potrzeby…”
- „Realizowanie zadań programowych powinno odbywać się w różnych miejscach, na zewnątrz szkoły, także w placówkach kultury, sportu, nauk”.

No tak! Kto się pod tym nie podpisze? Tylko, co z owym „może”, i z owym „powinno”, uczynić? Komu to dedykować?

***
Katarzyna Hall, jako belfer, minister edukacji i poseł, doskonale wie, że sam „nauczyciel przyszłości” nie wystarczy! Była Pani Minister napisała tekst dla nauczycieli, dzieląc się swoimi wizjami i stając niejako „po ich stronie” (po stronie ich / naszych marzeń), dobrze by jednak było, aby zadedykowała je także urzędnikom ministerstwa i legislatorom, a jeszcze lepiej – by skutecznie ich namawiała do przeprowadzania koniecznych zmian.

Bo jednakowoż coś musi się zmienić, aby słowa w rodzaju „może”, „powinno” stały się ciałem!

Publicystyka edukacyjna – zresztą jak każda inna publicystyka – ma głęboki sens wtedy, gdy zachowuje realny związek nie tylko z tymi obszarami życia, o których rozprawiamy, ale i z polityką państwa, która nadaje konkretny kształt owym obszarom. W przeciwnym razie pozostają nam wpisy na stronach i dzielenie się uwagami! To oczywiście bardzo cenne. Marzymy jednak o czymś więcej!
Trwa ładowanie komentarzy...