O autorze
Od lat zadaję sobie pytanie: co się stanie, jeśli szkoły, i stojący za nimi system oświaty, nie sprostają wyzwaniom XXI-wiecznej edukacji? I nie chodzi bynajmniej o snucie kasandrycznych wizji, lecz uświadamianie sobie, że zagrożenie, o którym mowa, jest całkiem realne. Szkoły nie tylko bowiem nie nadążają za tempem rozmaitych zmian (bo to można ostatecznie zrozumieć), ale też niektórych wyzwań edukacyjnych w ogóle nie dostrzegają. A w każdym razie – nie podejmują ich. Niestety!

Pracownik naukowo-dydaktyczny Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy.
Autor projektu Szkoły Nowej Generacji: http://www.szkolanowejgeneracji.pl/
Pomysłodawca i organizator 3-letnich studiów o profilu praktycznym - humanistyki drugiej generacji http://www.humanistyka2.pl/
https://www.facebook.com/HumanistykaDrugiejGeneracji

TłuMENczenie, czyli jeszcze inna zabawa MEN-em. Pół żartem, pół serio!

Możliwości języka, a wiec i gier językowych, są oczywiście nieograniczone. Ostatnia zabawa na temat „tłumenczenia” , a także próba objaśnienia tego zjawiska, zachęcają niewątpliwie do kolejnych takich prób i zabaw. Ja także znalazłem coś dla siebie!

Nie wiem, czy trzeba odsyłać do wpisu na temat tytułowego neologizmu, należy jednak podkreślić, że jest on ze wszech miar udany, a przede wszystkim – celny. Pokazuje wszak autentyczne zjawisko z obszaru komunikacji społecznej.
http://konserwatywnypunk.natemat.pl/37727,tlumenczenie



Zapożyczam się tedy u autora, jednak nie po to, by opisywać kolejne historyjki, jak to „jeden men drugiemu menowi tłumenczy”, lecz by wykorzystać narzucające się skojarzenia.

W neologizmie tłuMENczenie zawartych jest bowiem kilka różnych wyrazów i kilka zjawisk. A nawet jeden znaczący skrót! Zapisany wersalikami MEN to dla mnie nie tylko mężczyzna, ale przede wszystkim Ministerstwo Edukacji Narodowej. A wśród ukrytych tam innych wyrazów (i ich form pochodnych, a także wśród narzucających się wieloznaczności) mamy takie oto:
- tłum;
- tłumenczenie, czyli męczenie próbami tłumaczenia, ale też zmęczenie tymi czynnościami;
- dalej mamy umenczenie i menczenie, czyli zmęczenie kimś lub czymś, ale i męczenie (czyli dręczenie) kogoś czymś;
- jest też uczenie – i to w dwóch znaczeniach: uczenie jako kształcenie oraz uczenie, czyli mądrze;
- a na koniec jest tłuczenie – i tu także można by puścić wodze skojarzeń i ich znaczeń.

[Już wyobrażam sobie, jak np. Stanisław Barańczak ułożyłby z tego wiersz do swojego „Pegaza”.]

TłuMENczenie można więc definiować na kilka sposobów. Na przykład tak: to tłum uczenie tłumaczący MEN-owi (ministerstwu edukacji narodowej). Proces ten prowadzi do umęczenia tłumu, ponieważ uczenie MEN-u przypomina tłuczenie (czegoś o coś).

Mówiąc inaczej (i już bez kalamburów): tłumenczenie – to próby tłumaczenia ministerstwu propozycji zmian i reform w obszarze „uczenia”. Próby te dla ministerstwa są niewątpliwie męczące, wywołują też jednak stan zmęczenia u samych inicjatorów zmian, gdyż inicjatywy te nie przynoszą pożądanych rezultatów.

***

To wszystko oczywiście w tonacji zabawowej, a więc też żartobliwej! Ale jak w każdej zabawie „pół żartem, pół serio” coś jest na rzeczy. Na rzeczy jest autentyczne umęczenie tłumu komentatorów i pasjonatów, na co dzień zgłaszających dziesiątki propozycji zmian i ulepszeń – ale be specjalnych reakcji, a nawet zwykłej otwartości ze strony MEN-u. Na rzeczy są więc ich daremne próby wywoływania dialogu z ministerstwem i oczekiwania prawdziwych publicznych debat na tematy edukacyjne. Na rzeczy jest wreszcie poirytowanie graniczące z desperacją, które każe nauczycielom i innym zainteresowanym pisać dramatycznie pobrzmiewający List Otwarty w sprawie polskiej szkoły.

http://www.edunews.pl/badania-i-debaty/opinie/2059-list-otwarty-do-kongresu-obywatelskiego

No właśnie, w najbliższych dniach będziemy świadkami jeszcze jednego „męczenia MEN-u”. Kolejny Kongres Obywatelski zapowiada bowiem bardzo ciekawy panel poświęcony przyszłości polskiej edukacji. Tytuły wystąpień obiecują wiele! I nie wątpię, że ich autorzy zaprezentują rzeczy na miarę autentycznych wyzwań. Ale co z reakcją rządową (bo, jak wiemy, choćby ubiegłoroczne inicjatywy Kongresu pozostały praktycznie bez echa)? Jeszcze jakiś czas temu zapowiadano odniesienie się do dyskusji samej Pani Minister. Liczyłem więc na ciekawą wymianę zdań. Dziś jednak czytamy o obecności na Kongresie podsekretarza stanu w ministerstwie edukacji narodowej.

http://www.kongresobywatelski.pl/vii-kongres-obywatelski/program/721-viiko-scenariusze-edukacji

To oczywiście o niczym nie przesądza. Ale czy usłyszymy z jego ust jakieś konkrety, czy może będzie to jeszcze jeden przypadek „tłumenczenia” (tym razem w rozumieniu autora neologizmu)?
Trwa ładowanie komentarzy...